Nie trzeba nikogo przekonywać o tym, jak wielkie zdolności do nauki i rozwoju ma małe dziecko. Można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że małe dzieci są zaprogramowane na rozwój. Rozwój malucha to niezwykle dynamiczny proces. Dlatego właśnie pierwsze lata życia, to dobry czas na rozpoczęcie nauki języków obcych. Wykorzystując potencjał dziecka do przyswajania ogromnego zasobu słownictwa, nauka języka obcego może przynieść wspaniałe rezultaty.

Ku zaskoczeniu, to właśnie pierwsze trzy lata życia są niezwykle kluczowe dla rozwoju mózgu. Właśnie wtedy mózg dziecka rozwija zdolności językowe. Dzieje się to wyjątkowo szybko i sprawnie. Waga mózgu w ciągu pierwszych trzech lat życia potraja się, a ilość połączeń nerwowych sięga jednego biliona.

Dziecko posiada naturalne predyspozycje do nauki obcych dźwięków. Jego aparat mowy jest elastyczny i jeszcze nie do końca ukształtowany, co sprawia, że lepiej radzi sobie z opanowaniem wymowy, intonacji oraz akcentu. Warto od samego początku przyzwyczajać najmłodszych do dźwięków w obco dla niego brzmiącym języku.  W ten sposób dziecko opanuje umiejętność rozróżniania akcentów. Jeżeli nie jesteście pewni, że opanowaliście język na odpowiednio wysokim poziomie, najlepiej zostawić nauczanie dzieci osobom odpowiednio do tego przygotowanym. Łatwiej nauczyć od początku, niż korygować błędy. Jeśli lektor usłyszy: one, two, friii będzie wiedział, czyja to sprawka.

Dzieci do 6 roku życia wciąż posiadają bardzo plastyczny umysł, który pozwala im na przyswojenie wiedzy w bardzo naturalny sposób. Do 6 roku życia dziecko uczy się języka obcego tak samo jak języka ojczystego, czyli poprzez codzienne czynności oraz naturalne funkcjonowanie dziecka związane z zabawą, grami oraz poznawaniem świata. Tutaj przemycanie różnych scenek sytuacyjnych z życia wziętych, które u najmłodszych jest tylko zabawą jest bardzo skuteczną nauką, która odbywa się na boku.

To nie znaczy, że jak już dziecko skończy 6 lat to jest za późno. W wieku wczesno-szkolnym dziecko posiada już wiedzę o metajęzyku i uczy się języka obcego poprzez język ojczysty. W procesie szkolnej nauki języka obcego nie wolno bazować tylko i wyłącznie na słowach. Należy uczyć kreatywnie, tak aby aktywizowane były obie półkule mózgowe. Należy łączyć słowa, fakty z emocjami i wykorzystywać wyobraźnie. Niestety, dzieciom szkolnym już trudniej znieść lekcję, gdzie nie mogą być aktywni i działać autonomicznie. Tu należy wspomnieć, że długi kontakt z nowymi technologami spowodował, że wielu z nich ma już gorzej rozwinięte przednie płaty czołowe, które odpowiadają za abstrakcyjne myślenie i cierpliwość. Dlatego nauka zinstytucjonalizowana może szybko okazać się bardziej frustrująca niż inspirująca.

Można śmiało powiedzieć, że dzisiejszy system edukacji cierpli na ADHD (powierzchowność, skakanie z jednego tematu do drugiego) a neurony uczą się wolno. Efektywna nauka wymaga operowania informacjami, kreatywności, rozwijania analitycznego i syntetycznego myślenia. Tu mniej znaczy więcej. Marzena Zylińska w swojej książce Neurodydaktyka uważa za zjawisko powszechne szkolną bulimię polegająca na wpychanie w siebie w krótkim czasie ogromnych ilości nieprzetworzonych informacji i równie szybkie zapominanie. Mózgu nie da się oszukać, stworzenie nowych wypustek, kolców dendrytycznych, synaps  wymaga po prostu czasu i zaangażowania.

Respektujmy fakt, że każde dziecko jest inne, rozwija się inaczej, może mieć inne potrzeby na różnych etapach swojego rozwoju. Nauka angielskiego jest bardzo ważna, ale nie najważniejsza. Najważniejsze jest, aby dziecko czuło się bezpiecznie i w takiej atmosferze wyrastało na szczęśliwą istotę.